Mowa ciała bez tajemnic – czyli jak (nie) powiedzieć za dużo bez słów
Weekendowy łyk inspiracji
Dobra znajomość gramatyki i bogate słownictwo to solidny fundament skutecznej komunikacji. Ale jest jeszcze druga warstwa porozumiewania się - często bardziej znacząca niż słowa. To właśnie mowa ciała.
Można perfekcyjnie opanować czasy, idiomy i wymowę, a mimo to… nie zostać dobrze zrozumianym. Dlaczego? Ten sam ruch dłonią może sprawić, że w Polsce ktoś się zaśmieje, w Niemczech - zaczerwieni, a w Turcji czy Grecji... sprowokuje awanturę. Podobnie, kontakt wzrokowy naruszający lokalne normy kulturowe, wejście w czyjąś strefę osobistą albo brak uśmiechu może sprawić, że popełnimy kulturowe faux pas.
Poniżej przedstawiamy 10 ciekawych różnic kulturowych - z przykładami z polskiego podwórka - które warto mieć na uwadze, aby uniknąć nieporozumień i wpadek podczas kontaktu z mieszkańcami innych części świata.
1. Kontakt wzrokowy - oznaka szczerości czy brak szacunku?
W Polsce, podobnie jak w większości krajów europejskich, kontakt wzrokowy oznacza szczerość, zainteresowanie i pewność siebie. Unikanie spojrzenia bywa odbierane jako nieśmiałość albo sygnał, że mijamy się z prawdą. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – tam spojrzenie w oczy sygnalizuje zaangażowanie. Zupełnie inaczej wygląda to w Japonii czy Korei: patrzenie w oczy przełożonemu, osobie starszej lub o wyższym statusie społecznym, może być odebrane jako brak szacunku.
2. Uśmiech - radość, uprzejmość… a czasem maska
W krajach anglosaskich uśmiech to niemal społeczny obowiązek. W USA kelner, sprzedawca czy przypadkowy przechodzień wita nas szerokim uśmiechem. W Polsce uśmiechamy się natomiast oszczędniej – zwykle wtedy, gdy naprawdę czujemy sympatię lub radość. Dlatego uśmiechnięta twarz Amerykanina na polskiej ulicy może wywołać zdziwienie. Z drugiej zaś strony Polacy są często postrzegani przez Amerykanów jako ponurzy lub zdystansowani.
Warto wspomnieć też o Japonii – tam uśmiech bywa sposobem na maskowanie zakłopotania, złości, a nawet bólu. To narzędzie podtrzymywania harmonii społecznej, a niekoniecznie wyraz radości i pozytywnych emocji.
3. Dystans osobisty - jak blisko to zbyt blisko?
Każda kultura ma własną strefę komfortu. W Polsce naturalny dystans w rozmowie z inną osobą to około pół metra. W USA, zwłaszcza w sytuacjach zawodowych, bywa on większy, nawet 90–120 cm (chociaż granice są tu płynne). Z kolei w Ameryce Południowej, krajach śródziemnomorskich czy na Bliskim Wschodzie rozmówcy stoją bliżej siebie, a rozmowie często towarzyszy też dotyk i żywa gestykulacja. Cofanie się podczas rozmowy z Włochem może zostać odebrane jako negatywny sygnał – choć nie jest to intencją przedstawiciela kultury preferującej większy dystans, który po prostu nie czuje się dobrze poza swoją strefą komfortu.
4. Powitanie - uścisk dłoni, ukłon… a czasem pokazanie języka
Sposób powitania także wiele mówi o danej kulturze. W Europie i Ameryce Północnej w formalnych sytuacjach dominuje uścisk dłoni. W Azji zwyczajem są ukłony (jak japoński bow), gest namaste w Indiach czy złożone dłonie w Tajlandii. Mieszkańcy krajów arabskich często kładą rękę na piersi, skłaniają głowę i pozdrawiają rozmówcę słowami „Salam alejkum”.
W Polsce, Francji czy Hiszpanii witamy się ze znajomymi pocałunkami w policzek. Inne kultury bywają tu bardziej oryginalne: Maorysi w Nowej Zelandii dotykają się nosami, a mieszkańcy Tybetu… pokazują sobie język, jako znak pokojowych intencji (różowy język oznacza, że nie są złowrogimi demonami, u których ta część ciała jest według lokalnych wierzeń czarna).
5. Czy „OK” zawsze jest OK?
Okazuje się, że niekoniecznie. Kciuk w górę, tak oczywisty w Polsce czy Wielkiej Brytanii, w niektórych krajach Afryki i Bliskiego Wschodu bywa obraźliwy. Gest „OK” w innym wariancie (kółko z kciuka i palca wskazującego) w części Ameryki Południowej ma wulgarne znaczenie. Jeśli chodzi o inne gesty dłoni, nasza „figa z makiem”, znana w Europie Środkowo-Wschodniej jako „nic”, w innych kulturach bywa obraźliwa albo dwuznaczna. Podobnie wskazywanie palcem, które w Polsce jest co najwyżej uznawane za mało eleganckie, w krajach azjatyckich (np. w Tajlandii czy Indonezji) jest skrajnie niegrzeczne. Zamiast palca wskazującego używa się tam całej dłoni lub kciuka, a czasem nawet... brody. Warto też uważać na popularną „V-kę” (znak zwycięstwa). Jeśli pokażemy go w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Australii wewnętrzną stroną dłoni do siebie, nie będzie to oznaczało pokoju, lecz wulgarny odpowiednik środkowego palca!
6. Tak czy nie? Zależy, gdzie kiwasz głową
W większości krajów potakiwanie oznacza „tak”. Ale w Bułgarii czy części Grecji - dokładnie odwrotnie. To klasyczny przykład, jak łatwo się pomylić, opierając się wyłącznie na intuicji.
7. Dotyk - bliskość czy przekroczenie granicy?
Polacy podchodzą do dotyku umiarkowanie. Klepnięcie po ramieniu jest u nas akceptowalne. W krajach anglosaskich, mimo pozornej otwartości, dotyk jest natomiast zarezerwowany dla relacji prywatnych. Zupełnie inaczej wygląda to kulturach latynoskich, gdzie rozmowa bez dotyku może wydawać się wręcz chłodna i formalna.
8. Mimika twarzy - profesjonalizm czy teatralność?
Anglosasi często „grają twarzą”: żywa mimika pomaga podtrzymać rozmowę i pokazać zaangażowanie. Polacy, zwłaszcza w pracy, bywają bardziej powściągliwi. Poważna mina nie oznacza braku sympatii - a raczej profesjonalizm.
9. Cisza - niezręczny moment?
W kulturze anglosaskiej cisza bywa krępująca, dlatego szybko się ją „zagaduje”. W Polsce może oznaczać refleksję. W Japonii cisza to wręcz forma szacunku i znak uważnego słuchania.
10. Polacy i Anglosasi – podobni, a jednak różni
Choć należymy do tego samego kręgu kulturowego, różnice między naszymi rodakami a Anglosasami są dość wyraźne. Polacy komunikują się bardziej bezpośrednio, z mniejszą liczbą „zmiękczaczy”, przez co brzmią dla Brytyjczyków dość obcesowo. Z kolei Anglosasi częściej używają uprzejmych gestów, uśmiechu i słów typu maybe, perhaps, I’m not sure if…, by uniknąć konfrontacji. Tymczasem lubiący konkret Polak może zinterpretować tego rodzaju uprzejmość jako nieszczerość. To zarazem najczęstszy punkt zapalny w relacjach polsko-brytyjskich.
Między słowami
Mowa ciała jest w pewnym sensie uniwersalna - podstawowe emocje okazujemy podobnie na całym świecie. Jednak interpretacja poszczgólnych gestów może różnić się w zależności od kultury. Dlatego ucząc się języka obcego, zwłaszcza z myślą o podróżach, studiach czy pracy za granicą, warto skupić się też kontekście kulturowym komunikacji. Bo język obcy to klucz do świata odmiennych wartości, zwyczajów i gestów, a dobra gramatyka i słownictwo to tylko połowa sukcesu. Druga połowa to świadomość, że komunikaty niewerbalne mogą znaczyć coś zupełnie innego, niż nam się wydaje. Im lepiej je rozumiemy, tym pewniej bedziemy czuć się w każdej rozmowie - niezależnie od tego, czy chcemy wyrazić coś słowami, czy… gestem.
W Sokratesie wierzymy, że w nauce języków chodzi przede wszystkim o umiejętność rozumienia drugiego człowieka. Dzięki współpracy z wydawnictwem National Geographic Learning, nasi kursanci od najmłodszych lat zdobywają autentyczną wiedzę o świecie. Materiały NGL kładą ogromny nacisk na różnice kulturowe i kompetencje społeczne, przygotowując do realnych wyzwań, jakie niesie ze sobą dzisiejszy świat. A skuteczna komunikacja międzynarodowa to dziś klucz do sukcesu!